Wiedza a nie rankingi…
Inwestowanie w fundusze inwestycyjne bez wiedzy na jakim rynku się poruszamy należy do bardzo ryzykownych przedsięwzięć, ale jak się okazuje takich ryzykantów nam nie brakuje. Inwestowanie w fundusze inwestycyjne powinno się opierać przynajmniej na podstawowej wiedzy o tej branży i jeżeli nie chcemy na tych inwestycjach stracić, to albo się podszkolmy albo dajmy sobie spokój z tą zabawą…
Z ostatnich doniesień wynika, że na giełdzie papierów wartościowych oraz funduszach inwestycyjnych nadal trwają wzrosty, czyli koniunktura utrzymuje się. Ostatnie notowanie giełdowe zdają się to potwierdzać. Również analitycy giełdowi zapewniają, że przez najbliższe miesiące nie należy martwić się o wyniki giełdowe, a wzrosty w funduszach inwestycyjnych są niemal gwarantowane. Dobrze, że chociaż znawcy tego tematu używają takich słów jak „niemal”, bowiem nie da się przewidzieć w 100 procentach, czy i jak długo jeszcze hossa na tym rynku potrwa.
- Jestem przekonany, że żadne rankingi w wyborze najkorzystniejszej dla nas inwestycji, najlepszego funduszu nam nie pomogą bez znajomości tego rynku – twierdzi jeden z wieloletnich inwestorów – dlatego o wyborze funduszu decyduje przede wszystkim wiedza inwestora. To nie jest tak, że wystarczy spojrzeń na ranking, iż już wiesz w jakie fundusze inwest, czyli fundusze inwestycyjne zainwestować swoje oszczędności. Moim zdaniem najlepiej wiedzieć jak nie należy kupować funduszy funduszy inwestycyjnych, ponieważ rzecz to nader ryzykowna i nie zawsze fundusze inwest są opłacalne. Tak zwani niedzielni inwestorzy nie wiedzą w jakim momencie powinno się je sprzedać. Pytają więc o to wszelkiej maści doradców finansowych kiedy najlepiej upłynnić swoje akcje. Czy może już, czy też jeszcze trochę poczekać aż odrobią straty z niekorzystnego okresu. Niestety nie zawsze też wiedzą w jakie fundusze zainwestowali i jakie zasady obowiązują w razie ich sprzedaży. W jednym przypadku okazało się, że inwestor nawet nie wiedziaał. że zainwestował nie w fundusze inwest, lecz w ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe. Co więcej nawet nie potrafił określić w jakie. Niedopuszczalna wręcz ignorancja. Jedyne co wiedział to to, że były to fundusze akcyjne, które nabył w trakcie wielkiej hossy 2007 roku i że straciły połowę wartości. Ale to nie wszystko, transakcja ta była tak skonstruowana, że inwestor nie mógł się ich pozbyć przed upływem 5 lat od chwili zakupu. Kupujący został świadomie wprowadzony w błąd, bowiem sprzedający zapewniał go, że na tych funduszach nie można stracić.
I to był pierwsze poważne uchybienie inwestora, bowiem nie ma funduszy na których nie można stracić – to po pierwsze. Po drugie jak ognia powinno się unikać sprzedających, którzy twierdzą, że na tych inwestycjach nie można stracić. Nie można stracić tylko na lokatach bankowych oraz obligacjach skarbowych. Nie należy też być zbyt chciwym, bowiem można straci wszystko, a przynajmniej bardzo uszczuplić swój portfel i nie pomogą w tym żadne rankingi i analizy. Po prostu, jeżeli ktoś nie zna się na inwestowaniu to niemal jest pewne, że straci, chyba, że ma wprost niewiarygodne szczęście. Ale zazwyczaj szczęście nie trwa wiecznie. I jeszcze jedno. Fundusz, albo inaczej, każdy produkt finansowy, z którego nie można szybko zrezygnować w razie rosnących strat, to po prostu zły produkt i nie należy się angażować w jego nabycie. A rankingi jak to rankingi, mają swoje dobre i złe strony.
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.