Fundusze parasolowe tylko miały być hitem
Fundusze parasolowe miały być hitem. Artykuły w gazetach, reportaże w telewizji, posty w internecie. Tymczasem, jak to często bywa, wiele hałasu o nic. O parasolach wszyscy zapomnieli, bo klientom nie chce się zmieniać funduszy w czasie inwestycji.
TFI zarządza z reguły kilkoma bądź nawet kilkunastoma pojedynczymi funduszami. Mają one inną charakterystykę. Fundusze akcji skupiają się na giełdzie. Fundusze rynku pieniężnego lokują w bony skarbowe. Z kolei fundusze stabilnego wzrostu i zrównoważone to „przejściówki” pomiędzy funduszami o najbardziej i najmniej ryzykownymi.
Jak działa fundusz parasolowy? Idea jest taka, by klient danego TFI miał możliwość bezprowizyjnego przenoszenia pieniędzy pomiędzy poszczególnymi funduszami. Czyli dzisiaj jestem w akcyjnym, a jutro w pieniężnym. Dobrze by było, gdyby przy okazji fiskus nie chciał realizować podatku o wypracowanego w międzyczasie zysku. Tak właśnie to działa. Ale reguła jest taka, że przenosimy pieniądze w ramach tego samego TFI. Czyli jeżeli jesteś w Pionierze to zostajesz w Pionierze, a nie na przykład w BZ WBK….
Pewną alternatywną formą funduszy parasolowych są produkty ubezpieczeniowe z ideą inwestycyjną. W ramach polisy ubezpieczyciel może umożliwić dostęp do szeregu funduszy inwestycyjnych różnych towarzystw. A ponieważ wszystko jest opakowane w ubezpieczeniowy worek, przy przerzucaniu pieniędzy między funduszami nie będzie pobierany podatek od zysków. No ale z drugiej strony mamy ograniczenia. Jakie? Z reguły polisa jest zawierana na określony, często długoletni czas. Wycofanie zeń pieniędzy przed upływem określonego umową terminu jest albo niemożliwe, albo wiąże się z dużymi kosztami prowizyjnymi. Dodatkowo ubezpieczyciel pobiera opłaty, których nie będzie w przypadku klasycznych funduszy. A więc coś za coś…
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.